Uniwersytet Łódzki
monika.urbanska@uni.lodz.pl
W obszarze moich badań znalazła się problematyka wartości w lirykach Jacka Bierezina (1947–1993), poety i opozycjonisty urodzonego w Łodzi i z tym miastem związanego przez większość życia. Zajmują mnie jej związki z estetyką pokolenia ’68 oraz autorytetami autora, w przypadku poezji Bierezina możemy mówić bowiem o biografii jako literackim tworzywie.
Temat ten badam, posługując się fenomenologią i aksjologią. Uważam, że wartości konstytuują się najmocniej i wyłaniają w sytuacjach granicznych, są pochodną wolności i wyboru, zatem za Józefem Tischnerem badam je jako fenomen graniczny. Powiązane są z fenomenami miejsca i czasu, osadzone w dziejowości, co pokazuje filozofia spotkania i dialogu Tischnera, z którego dorobku korzystam. Poruszam się w filozofii dramatu oraz dwóch przestrzeniach: Ja aksjologicznego oraz Innego. Z filozofii spotkania wynika również komunikacyjna funkcja Innego. W poezji Bierezina ujawnia się ona w sprzeciwie wobec milczącej zgody na zło. Z zagadnieniem wartości łączy się problem aksjologii, wręcz programowo wyeksponowany w lirykach łódzkiego poety, deklarującego się jako uczeń Zbigniewa Herberta. Sumienie, wierność, piękno i smak to słowa-klucze poety-maksymalisty, który wybrał, za autorem Pana Cogito, jedną z najtrudniejszych dróg.
Słowa kluczowe: Jacek Bierezin, poezja polska XX w., pokolenie ’68, aksjologia, wolność, wybór
The area of my research includes the issue of values in the poems of Jacek Bierezin (1947–1993), a poet born in Łódź and associated with this city for most of his life. I research this topic using phenomenology and axiology. I believe that values are most strongly constituted and emerge in borderline situations, they are a derivative of freedom and choice, therefore, following Józef Tischner, I examine them as a borderline phenomenon. They are related to the phenomena of place and time, embedded in history, as shown by Tischner’s philosophy of meeting and dialogue, whose work I am using. I operate in the philosophy of drama and two spaces: the axiological Self and the Other. The communicative function of the Other also stems from the philosophy of encounter. In Berezin’s poetry, it is revealed in opposition to silent consent to evil. The issue of values is connected with the problem of axiology, in fact programmatically exposed in the poems of the poet from Łódź, who declares himself a student of Zbigniew Herbert.
Keywords: Jacek Bierezin, Polish poetry of the 20th century, ’68 generation, axiology, freedom, choice
Pozwólcie mówić zawsze jasnym głosem
Rozpoznawalnym na pierwszy rzut słowa
Uwierzyć w prawdę w tę słoneczną bliznę
W miłość wierną na miarę oddalenia[1].
W zakresie moich badań znajduje się problematyka wartości utrwalonych w lirykach Jacka Bierezina – łódzkiego poety, jednego z najbardziej znaczących łódzkich opozycjonistów pokolenia ’68, redaktora „Pulsu Literatury”. Interesują mnie wiersze z jego całego dorobku twórczego, a zatem napisane w latach 1967–1983 w Łodzi, jak również po tym czasie, gdy mieszkał w Paryżu, aż do tragicznej śmierci w roku 1993. Pragnę ustalić, kiedy i dlaczego topika wyboru wybrzmiała w utworach Bierezina najmocniej. Zajmują mnie związki wartości z estetyką pokolenia ’68 oraz autorytetami autora, w przypadku poezji Bierezina możemy mówić bowiem o biografii jako literackim tworzywie, co on sam akcentował[2].
Temat ten badam przy wyzyskaniu fenomenologii i aksjologii. Uważam, że wartości konstytuują się i wyłaniają najmocniej w sytuacjach granicznych i są pochodną wolności i wyboru, zatem za Józefem Tischnerem[3] badam je jako fenomen graniczny. Wartości powiązane są z fenomenami miejsca i czasu, osadzone w historii jednostki i jej dziejowości, co pokazuje filozofia spotkania i dialogu Tischnera, z których dorobku korzystam. Poruszamy się więc w filozofii dramatu oraz dwóch przestrzeniach: Ja aksjologicznego i Innego. Wartości nabierają sensu w spotkaniu z Innym. Z filozofii spotkania wynika również komunikacyjna funkcja Innego. W poezji Bierezina ujawnia się ona dobitnie w sprzeciwie wobec milczącej zgody na zło. Z zagadnieniem wartości łączy się podjęty przeze mnie problem aksjologii, wręcz programowo wyeksponowany w lirykach łódzkiego poety.
Mimo że od śmierci Bierezina minęło trzydzieści lat, jego twórczość nie stała się tematem obszernych badań i analiz[4]. Zainspirowana przyjaźnią z jego żoną, Ewą Sułkowską-Bierezin, opozycjonistką oraz pierwszym krytykiem jego wierszy, pragnę tę lukę nieco wypełnić[5].
Przyczynkiem do powstania tego artykułu jest 600-lecie Łodzi – miasta, w którym Bierezin urodził się, mieszkał[6] oraz kształtował poetycko i moralnie. W Łodzi spędził trzydzieści sześć lat życia – tu studiował polonistykę (z której został na czwartym roku relegowany po procesie grupy Ruch, działającej w konspiracji organizacji demokratycznej) oraz etnografię (z której usunięto go w 1977 roku za współpracę z Komitetem Obrony Robotników), tu przeżywał burzliwe miłości oraz w 1969 roku ożenił się. W marcu 1968 roku, jako delegat pierwszego roku polonistyki, był członkiem Komitetu Strajkowego Uniwersytetu Łódzkiego. W mieście tym powstała większość jego twórczości (aczkolwiek, ze względu na cenzurę, nie wszystko w Łodzi i w Polsce wydał), m.in. tomy Lekcja liryki (1972), Wam! (1974), W połowie życia (1980), Z pustyni i z puszczy. Felietony sprzed odnowy (1981), eseje i notatki zamieszczane w kwartalniku „Puls Literatury”. Tylko jeden tom poetycki, Tyle rzeczy (1990), pomieścił wiersze powstałe w Paryżu, aczkolwiek nie tylko – poeta przypomniał w nim również łódzkie liryki, w których znajdowały się obrazy miasta toczonego przez „jadowite tarantule” komunizmu, w którym człowiek i poeta nie czuje się wolny. W Łodzi przez kilkanaście lat był Bierezin represjonowany, szykanowany, podsłuchiwany za pomocą zainstalowanej w mieszkaniu w kratce wentylacyjnej aparatury i zatrzymywany przez Milicję Obywatelską. Poddawano go stałej inwigilacji i rewizjom, rekwirowano jego rękopisy oraz maszyny do pisania.
Co kluczowe, to w tym mieście „na środku kraju” Bierezin usłyszał głos i wyruszył w drogę, która, jak zauważył, nie oznaczała motywu podróży – była drogą przez „stacje męki krzyżowej” (Powrót). Bierezin pokazał, że Łódź przypominała wtedy inne polskie miasta. Była jednak jednym z tych miejsc na mapie Polski, w którym podziemie antykomunistyczne rozwijało się najprężniej[7], czemu daje wyraz biografia Bierezina oraz jego rodziny: żony Ewy Sułkowskiej-Bierezin, jej brata Witolda Sułkowskiego, jego żony Anny Sułkowskiej i znajomych: Zbigniewa Dominiaka, Zdzisława Jaskuły, Andrzeja Biskupskiego, Kazimierza Świegockiego bardzo aktywnie działających w opozycji.
W kwietniu 1992 roku w Instytucie Polskim w Paryżu odbył się wieczór promujący tom Tyle rzeczy. Spotkanie to rozpoczął sam autor, odczytując w języku francuskim swój esej o Łodzi. Napisał w nim między innymi: „Jest to miasto pierwszej miłości […] przyjaciół, pierwszej celi, pierwszego więzienia, miasto zwątpień i uniesień, klęski i zwycięstw… Wszystkiego co później żyje i przetwarza się w nas, co tworzy teraźniejszość przyszłości”[8].
Choć życie Bierezina zakończyło się w tragiczny sposób w Paryżu, to spoczywa on na łódzkim cmentarzu Doły. Jego imieniem nazwany został jeden z największych ogólnopolskich konkursów poetyckich.
***
Bohater wierszy Bierezina, homo viator, bywalec „dworców-stoczni”, „sennych miast”, „rozstajnych dworców”, śmierdzących komend, „stacji męki krzyżowej” ma rysy człowieka heroicznego, zawieszonego w bar-do, które rozumiem jako „to, co jest pomiędzy dwoma”[9] i jest fenomenem czasu. Nie mam na uwadze jednak bar-do w znaczeniu podstawowym, to znaczy jako stanu człowieka, który rozstaje się z tym życiem, a nie wszedł jeszcze w nową formę istnienia, ale jako każdej chwili życia, bowiem cały czas człowiek jest między jakimś poprzednim a kolejnym etapem, jest w drodze wyznaczonej poprzez ciąg przyczynowo-skutkowy. W ujęciu fenomenologicznym bar-do znajduje się pomiędzy już-nie a jeszcze-nie[10].
Interesująca jest zbieżność rozumienia podróży w bar-do w ujęciu filozofii starożytnego Tybetu[11], podróży w filozofii Tischnera oraz liryce Bierezina. We wszystkich przypadkach jest ona wynikiem wyboru („Kiedy wszystkie godziny były przeciwko nam / w każdej z nich zmuszeni byliśmy wybierać”[12]), wiedzie szlakiem światła, a jej finałem jest „przebudzenie” rozumiane jako spokój i triumf dobra. W wierszu Linia życia bohater liryczny wyznaje: „Linia życia w twej dłoni urywa się nagle / Bądź spokojny Powiedz Prawdę / Dopóki jesteś jeszcze w kręgu światła”[13].
W państwie totalitarnym trudno jest utrzymać jasność umysłu, być może dlatego życie Bierezinowego bohatera cechuje uważność (mindfulness), formująca jego etyczną i świadomą drogę, która z wyboru do łatwych nie należy[14]. Uzmysławia on sobie, że rzeczy nie przydarzają się: to Ja powoduję ich przydarzanie. Jest to karmiczne, przyczynowo-skutkowe powiązanie zdarzeń. Manifestuje się tu wyraźnie intelektualizm moralny: zło wynika z niewiedzy, prawda zaś jest tym, co pokazuje się, gdy usuniemy zanieczyszczenia umysłu: „w buddyzmie zen / szukałem sposobów wyzwolenia”[15]. Wersy te odsłaniają dążenie do rozpoznania swojej prawdziwej natury, oczyszczenie umysłu z zaciemnień i finalnie uwolnienie go (wyzwolenie zwane nibbaną).
Bierezin zwrócił uwagę, że emigracja jest przeżyciem granicznym, służy refleksjom „dotyczącym spraw ostatecznych. Emigracja jest doświadczeniem bolesnym, zmusza czasami do przewartościowań, do budowania jakby nowego kodeksu wartości. Jest to jakby próba odnalezienia się w świecie rzeczywistym, ale również w świecie wartości”[16].
W liryce Bierezina kluczowy jest fenomen czasu. To poezja historycznego świadectwa a bohater liryczny to człowiek w drodze, dla którego czasowość i dziejowość jest podstawowym punktem odniesienia. Czas jest tu pewną umowną na osi – co bardzo dobrze pokazuje tytuł wiersza Nowy Jork, trzynasty miesiąc roku, godzina dwudziesta piąta – staje się „substancją” dramatu. Przeszłość wyznaczona jest cierpieniem niewoli, przyszłość zaś nadzieją, „miłość jest obok śmierci”[17]. Uczasowienie problematyki egzystencjalnej skutkuje odniesieniami do świata wartości, pokazuje korelację między istnieniem człowieka a pryncypiami, które on reprezentuje. Bohater poetycki Bierezina jest istotą etyczną osadzoną w czasie, jego byt jest procesem, który przebiega w czasie, pokazując fenomen kształtowania się Ja w opozycji do Innego.
W pokazaniu fenomenu Ja posłużę się myślą filozoficzną Tischnera, który zauważył, że Ja ciąży ku wartościom, które je konstytuują:
Ja aksjologiczne jest Ja pierwotnym. Znaczy to, że Ja pierwotne nie jest realnym, czasoprzestrzennym bytem, lecz irrealną wartością. Realne istnienie człowieka stanowi mniej lub bardziej udaną próbę realizacji tej wartości. […] Wymiar człowieczeństwa otwiera się w człowieku dzięki odczuciu aksjologicznego Ja i współdanemu z tym odczuwaniem doświadczeniu świata zewnętrznego w jego aksjologicznym wymiarze[18].
W innym miejscu Tischner opisał Ja jako „punkt sobości, wartość zdolną do rodzenia wartości. Nie jest ono bytem, nie jest również niebytem, włada również świadomością”[19].
Odpowiedź na pytanie „kim jestem”, stawiane w wierszach Bierezina[20], umożliwiają sytuacje graniczne, w których formułuje się Ja aksjologiczne. W przypadku bohatera lirycznego Bierezina nie jest ono dane raz na zawsze – potwierdzane jest ciągłym wyborem wartości (pokazanych w metaforze rozstajnych dworców), sfinalizowanym w klarownej decyzji opowiedzenia się po stronie prawdy (egzemplifikowanej w metaforze honorowego krwiodawstwa)[21]. W napisanym w Łodzi w 1977 roku wierszu Powrót bohater liryczny objaśnia swoją ścieżkę:
W drugiej połowie lat siedemdziesiątych
znów znalazłem się na rozstajnych dworcach
i usłyszałem głos bitych i poniżanych
i usłyszałem głos proroka Ezechiela
i usłyszałem głos Pana
i głosy wszystkich świętych agnostyków
i usłyszałem własny głos
wzywający do wyruszenia w drogę
I wyruszyłem[22]
Znaczące wymienienie tu Boga oraz starotestamentowego proroka Ezechiela, który zapisał się na kartach historii między innymi dzięki nauczaniu, które prowadził na wygnaniu, wskazuje na utożsamienie bohatera z wartościami kanonicznymi. Wrażliwość na głos świętych agnostyków pokazuje poglądy samego Bierezina, dla którego dobro nie było jedynie wartością przynależną do wiary – on sam uważał się za kogoś, kto całe życie wiary poszukiwał. Agatologiczne poczucie obowiązku, odruch obrony bitych i poniżanych definiowało jego drogę. Jak zauważył Tischner, Inny staje przed nami w roszczeniu odpowiedzi, które rodzi w nas poczucie obowiązku. Słowo „trzeba” jest tu najodpowiedniejsze, ja-dla-siebie staje się ja-dla-innego[23].
Bohater cytowanego wcześniej wiersza Powrót jest „skazany na dworce”, które „nie są już z jego wierszy” i „nie oznaczają motywu podróży”. Są to:
dworce-fabryki dworce więzienia
dworce kopalnie dworce stocznie
podziemne stacje męki krzyżowej
na których w bólach rodziła się druga Polska
podczas gdy pierwsza Polska
była już w stanie przedzawałowym
i wydawało się, że znowu trzeba będzie
przetoczyć krew
lub zapłacić krwią
lub oddać swą krew[24]
Wyrazista anafora eksponuje skalę zjawisk i wywoływanego przez nie bólu, budując dramatyzm i kierując uwagę czytelnika w stronę momentu granicznego. Obowiązek aktywnego bycia w drodze wybrzmiewa również z przesłania Pana Cogito Zbigniewa Herberta: „Idź bo tylko tak będziesz przyjęty do grona zimnych czaszek / do grona Twoich przodków”[25].
Graniczność cechuje także bar-do. Ta przestrzeń pośrednia nie jest statyczna – wprost przeciwnie, charakteryzuje ją ruch, a siłą napędową są wartości i płynący z nich ładunek karmiczny, przyczynowo-skutkowy efekt dokonanych wyborów.
Z Ja aksjologicznego wywodzi się cała złożoność Ja jednostkowego. Aksjologia jest pochodną alternatywy a zatem wolności. Ja aksjologiczne pokazuje sposoby ocalenia, które dają się poznać wskutek wyboru dobra. Możliwość wyboru między dobrem a złem tworzy napięcie egzystencjonalne, bardzo wyraźne w poezji Bierezina. Mówiąc o alternatywie, mówimy również o wyborze między życiem a śmiercią, jak w liryku Piątek, czwarta rano:
Wiesz,
jesteś darem
od nieznanego
mi Boga.
Jest piątek,
godzina
czwarta rano.
Byłem umówiony
na spotkanie
z Bogiem.
Nie poszedłem
za cenę życia[26].
Uwidacznia się tu prawda: aby być wolnym, trzeba pokonać siebie i strach przed śmiercią. Wolność ciała wyznaczona jest w akcie dialogicznego spotkania z ciałem Innego-kobiety. Erotyzm i płodność są w lirykach Bierezina figurami życia i przetrwania, atawistycznego powrotu na stronę bytu w sytuacjach granicznych. Kobieta i jej ciało jest portem, przystankiem na drodze wyborów.
Nadzieja bohatera pojawia się w opozycji do zniewolenia, pokłada się ją w kimś lub czymś, jest zatem dialogicznie związana z obecnością Innego. Jej podstawową cechą jest skierowanie ku przyszłości. Z liryku Rzeczy małe wyłania się myśl o kwestiach ważnych, którym autor wiersza poświęcił życie:
Mój przyjaciel,
alpinista
powiedział:
Rzeczy trudne
robimy od razu.
Niemożliwe,
zajmują nam
trochę więcej czasu.
Więc
wiesz już wszystko.
Tylko rzeczy małe
mogą
nas
zniszczyć[27].
Bohater wierszy Bierezina jest też twórcą. Twórczość występuje w roli rekwizytu lustra, w którym uwidacznia się Ja. Możemy rozumieć ją dwojako – w znaczeniu podstawowym, pisarskim oraz tworzeniu Ja aksjologicznego. Bohater liryczny pokazuje swoje przywiązanie do wartości poprzez czyn. Wyraża sprzeciw wobec milczenia, bowiem „Braterskie milczenie / Zrównuje oprawcę i ofiarę”[28]. W liryku Wiersz odświętny o codziennym milczeniu osoba mówiąca wzywa Innego do współuważności, do-świadczania dialogicznego, wspólnoty pryncypiów, w której etyka wyrasta z współuczestniczenia w historii: „Milczymy także o codziennym milczeniu / Mój kraj staje się powoli / Eksporterem publicznego milczenia”[29].
Liryk ten, napisany w Łodzi w 1974 roku, charakteryzuje poezję Nowej Fali jako głosu sprzeciwu wobec ówczesnej sytuacji politycznej. Wyrażało się to bardzo mocno w biografiach autorów. Bierezin po Lekcji liryki (1972) objęty zakazem publikowania w kraju, drugi tom, zatytułowany Wam! (1974) rozpowszechnił drukiem w Instytucie Literackim w Paryżu, stając się tym samym pierwszym poetą mieszkającym w PRL, który wydał tom za granicą pod własnym nazwiskiem. Reakcją na narzucaną nowomowę jest, w poezji nowofalowej, imperatyw głoszenia prawdy i dawania świadectwa. Odnajdujemy go w wierszu W naszych czasach:
kto da świadectwo czasom
które dla radzieckiego żołnierza
oznaczają zegarek zdjęty z ręki
żywego lub umarłego
[…]
Oddalony o czas
pokonywania dużych przestrzeni
modlę się by po naszych czasach
nie pozostali tylko katastroficzni poeci
i miasta umierające w wierszach.
Modlę się o kamień do ręki
o celność dla oka
o nienawiść
prostą jak tragedia grecka
czystą jak miłość
o nienawiść
która przecież także kiedyś umiera
by dać świadectwo czasom[30]
Wspomniana tu nienawiść jest imperatywem do przebudzenia, wzbudzenia „umierających miast”, kamień do ręki jest zaś atrybutem sprzeciwu. To czasy narzucają dobór rekwizytów poety-obywatela. Nienawiść usprawiedliwiona miłością i dążeniem do prawdy staje się obowiązkiem, reakcją na nie-być-u-siebie:
W naszych czasach
w których przebrała się
miara krzywdy w czasie
[…]
i królestwo nasze nie jest z tego świata[31]
Wolność nie jest dana raz na zawsze, trzeba ją zdobywać. Rodzi się ona przez „przebudzenie” i za cenę krwi. Nienormalne czasy imitowały normalność: „Na ulicy tramwaje jazgotały radośnie / Syzyf toczył swój kamień Rozwożono mleko / Na pozór wszystko wyglądało normalnie”[32].
Bierezin widział potrzebę budowania świadomości zbiorowej Polaków, kierowania ich uwagi na dobra uniwersalne[33], co zamanifestował w swojej liryce:
Po wielu latach krzyku
po kilku latach milczenia
postanowiłem wrócić na ring
i opowiedzieć wam wszystko
jak było naprawdę[34]
Doświadczenie Innego jest zawsze etyczne. Przeglądam się w spojrzeniu Innego, Inny jest impulsem do aksjologicznych zachowań. Postępowanie według wartości daje ocalenie. Uważność (mindfulness) bohatera lirycznego pozwala mu widzieć, że w systemie totalitarnym dobro jest wyraźnie zagrożone. Poezja Bierezina jest testamentem naznaczonym dziejową odpowiedzialnością za słowo, które programowo narusza polityczne tabu i totalitarne zakazy, pozostając jako trwały znak wyboru, woli, sprzeciwu, jak w liryku W końcu, który typograficznie układa się w kształt kropli krwi[35]:
W końcu przecież każdy prawdziwy poeta
pisze Wielki Testament
Od początku do końca pisze
testament życia po śmierci
Czasem dłuższy czasem krótszy
ale każdy wiersz jest testamentem
Nie powinno być niedobrych wierszy
skoro każdy ma być ostatnią wolą
naszych niepokornych uczuć
naszych zakazanych myśli
naszego udanego życia
od morza
do morza
krwi[36]
„W czasach niespokojnego słońca”, metaforycznie określających okres PRL, „To nie poezja umarła / To umarł świat w którym / było miejsce na poezję”[37]. Okres ten to „Jest pora trudnych wierszy, jest pora płonących wierszy”[38].
Myśląc o swoim pokoleniu, o ludziach zaangażowanych w walkę z systemem komunistycznym Bierezin podsumował że „w tamtych czasach trudno było postrzegać siebie wyłącznie w kategoriach prywatnych. Nieustannie występowaliśmy w rolach społecznych, politycznych”[39]. Na pytanie Konrada Tatarowskiego, czy nie nosi się z zamiarem powrotu do Polski, odparł, że nie, bowiem „utożsamia się raczej z rolą dawania świadectwa a nie politycznej walki, w której musiałby uczestniczyć”. Zakończył: „Pisarz zawsze powinien być przeciw władzy”[40].
Liryka Bierezina ma neoklasyczne konotacje, on sam uznawał się za ucznia Herberta. Wiersz Bierezina zatytułowany List pisany nocą dedykowany jest autorowi cyklu o Panu Cogito[41]:
[…]
Uczyłeś mnie piękna.
Mówiłeś, że to właściwe
potęga smaku zadecydowała.
Jestem Twoim niedobrym uczniem.
Wierzę głęboko, że te kilkanaście
Twoich wierszy sprawi,
że kilkuset młodych ludzi
pójdzie znowu do więzienia.
Ponieważ trzeba być wiernym[42].
Liryk ten rozpoczyna się od wyznania: „Piszę ten list nocą” i stanowi wejście w dialog z wierszem Herberta [Wiersz na dobrą noc] Potęga smaku:
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia
[…]
Który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo
choćby za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa[43]
Piękno ocala, o czym Herbert powiedział w wierszu Do Ryszarda Krynickiego – list[44], przy czym piękno należy widzieć jako kategorię pojawiającą się w towarzystwie dwóch pozostałych figur triady: dobra i prawdy. Piękno przynależy do sztuki i myślenia artystycznego, podczas gdy dobro i prawda do etyki i myślenia filozoficznego[45]. Dobro, prawda i piękno jawią się jako trzy idee aksjologiczne, trzy ideały wartości oraz trzy transcendentalia. Herbert pokazuje, że piękno żąda prawdy, a prawda wymaga odwagi, jest aktem samookreślenia w scenie dramatu życia:
Tej garstce która nas słucha należy się piękno
Ale także prawda
To znaczy – groza
Aby byli odważni
Gdy nadejdzie chwila[46]
Jako element kanonicznej triady, piękno eksponowane jest także w poezji Bierezina. Liryk W każdym razie żyjemy charakteryzuje je jako kategorię, która ocala i może przynależeć do sytuacji granicznych:
Być może
piękno przeważa śmierć.
Być może
piękno ocala życie.
Żyjemy widocznie dla piękna[47].
Wspomniany wiersz-list do Krynickiego należał do polemiki tzw. pokolenia ’68 z Herbertem o miejsce poezji i poety we współczesnym świecie. Między innymi w efekcie tej dyskusji wyłonił się niejako program poetycki pokolenia ’68. Bierezin w owej polemice nie uczestniczył. Podsumował to następująco:
To, co nas naprawdę łączyło, a do czego przyczyniło się w wielkim stopniu tak zwane „przeżycie pokoleniowe”, jakim był marzec 1968, to były wybory światopoglądowe, moralne, ludzkie, wybory na co dzień, to był bunt przeciwko zniewoleniu jednostki, to była – że użyję określenia nieco górnolotnego – wrażliwość na tragizm historii i na rzeczywistość właśnie (a nie na współczesność), o której Herbert na Kłodzkiej Wiośnie Poetyckiej mówił, że jest sferą działalności poety. Dlatego, to nie ja polemizowałem wówczas z Herbertem. Chociaż, można powiedzieć – jak to zresztą zauważył słusznie Marian Stala – że w moim szkicu o „Napisie” próbowałem włączyć Herberta w krąg najbliższej mi tradycji filozofii poezji, co – być może – było nadużyciem interpretacyjnym, na pewno nie odczuwanym wówczas przeze mnie jako nadużycie[48].
Herbert zwracał uwagę na znikomość roli poezji w dziejach świata i zalecał poetom skromność[49]. Do polemiki przystąpili m.in. Stanisław Barańczak, Ryszard Krynicki, Adam Zagajewski[50]. Dyskutanci zwrócili uwagę, że nie wolno przeprowadzać ostrej cezury między historią a współczesnością, a także, że język stał się narzędziem zabiegów socjotechnicznych, propagandy i fałszu, odzwierciedleniem rzeczywistości. Poezja Nowej Fali przybrała zatem charakter demaskatorski, próbowano przywrócić słowom ich pierwotne znaczenie – dla ocalenia wartości, w służbie prawdzie.
Herbert pytał lirycznie:
Na chude barki wzięliśmy sprawy publiczne
Walkę z tyranią kłamstwem zapisy cierpienia
Lecz przeciwników – przyznasz – mieliśmy nikczemnie małych
Czy warto zatem zniżać świętą mowę
Do bełkotu z trybuny do czarnej piany gazet[51].
Autor cyklu o Panu Cogito zalecał dialog z rzeczywistością[52], co Bierezin w swych wierszach oraz działalności pozapoetyckiej[53] czynił. Herbert akcentował, że rolą prymarną poezji jest budowanie świata wartości, ustalanie ich hierarchii oraz inspirowanie innych do inicjatywy i aktów odwagi. Ponadto zaznaczał, że poezja wypływa z wolności, z wyboru jednostkowego, jest nierozłącznie związana ze światem aksjologicznym i odpowiedzialnością.
Podobnymi tonami wybrzmiewa wiersz Bierezina pt. Do młodego poety współczesnego. Poezja nie zbawi świata, nie należy traktować jej zadaniowo, ocala jednak istotę, także w samym twórcy. Co więcej, ocalenie siebie i świata jest w rękach każdego człowieka:
Znasz już nieufność Ten wiersz choćby skłamał
nie zdoła ocalić narodów ni ludzi
lecz spróbuj jeszcze nazwać to bogactwem
to że ocalasz w nim człowieka w sobie[54]
Odwaga jest tematem wiersza o tym samym tytule. Staje się ona osnową życia na jawie oraz we śnie, „mimo wszystko” a zatem i wbrew wszystkiemu. Znalezienie się w centrum zdarzeń – tam, gdzie są one dostępne dla patrzącego – to rzecz wyboru i odwagi. Nie odwraca on bowiem wzroku: „Powoli mija sen. Sen śniący się mimo wszystko. / Sen o odwadze. Sen o spojrzeniu. / Sen o odwadze spojrzenia”[55]. Bar-do snu jest w filozofii buddyzmu jedną z technik umysłu sprzyjających oświeceniu. Jako sztuka świadomego śnienia przygotowuje do bar-do śmierci i odsłania prawdę o świadomości śniącego[56]. W przypadku bohatera lirycznego Bierezina pokazuje jego przywiązanie do wartości dobra i męstwa.
Działanie wbrew wszystkiemu pojawia się kolejny raz w liryku Kiedy przyjdzie wiatr, pokazując ogromny wysiłek przeciw strachowi, zdrowemu rozsądkowi, wygodzie: „i może jeszcze raz spróbujmy – wbrew wszystkiemu – / dać świadectwo powiedzieć prawdę”[57].
Odwaga akcentowana także przez Herberta „Jakich sił trzeba”[58] u Bierezina przebija się również z cytowanego tu wiersza Powrót, w którym opozycjoniści przyrównani są do honorowych dawców krwi:
Honorowi krwiodawcy z całego kraju
czekali na znak na przypływ odwagi
na cud nad Wisłą na przebudzenie
Polska Zjednoczona Partia Robotnicza
lansowała hasło
„Krwiodawco – oddaj krew krwiopijcy”
Krew była potrzebna do farbowania sztandarów[59]
W liryku Tyle rzeczy, wypunktowując rzeczy do zrobienia, bohater wskazuje „Tyle krwi do przelania / Własnej”[60].
Prawda zagraża systemowi, bohater wierszy Bierezina zauważa: „Chodzą za mną tajniacy jak zwykle w moim kraju / za większością pisarzy i uczciwych ludzi”[61]. Poezja, jako sposób głoszenia prawdy, zostaje nie raz zarekwirowana wraz z papierem, maszyną do pisania i książkami[62], czego zapis odnajdujemy w liryku Dwa ostatnie wiersze:
Dwa ostatnie wiersze
Zabrała mi bezpieka
Chciałbym je uczcić tutaj minutą
Ciszy
…………………………….
…………………………….
…………………………….
…………………………….
Dziękuję[63]
Niekiedy mówi się o programowej przynależności Bierezina do etyki, zamanifestowanej między innymi jego członkostwem pod koniec lat 60. w łódzkiej grupie poetyckiej Centrum[64]. Członkowie grupy – Andrzej Biskupski, Jerzy Jarmłowski, Janusz Królikowski, Kazimierz Świegocki oraz Bierezin – uważali, że poezja nie powinna być ograniczana do zadań estetycznych, ma też oddziaływać moralnie. Bierezin argumentował, że „nie istnieje etyka bez poetyki oraz poetyka bez poetyki”[65]. W programie formacji Centrum widniało poszukiwanie artystycznej prawdy związanej z życiową prawdą[66]. Poetom bliskie były postulaty Stanisława Czernika, Alberta Camusa, Leszka Kołakowskiego[67].
Bierezin starał się zrozumieć człowieka poprzez wniknięcie w jego istotę. Jego poezja jest również dokumentem skierowanym do Innego, ma wymiar dialogiczny, porusza topikę wartości wspólnych, których jest on reprezentantem, jak w wierszu Między nami a nami…:
Wiesz, to nie jest
kwestia innej perspektywy.
Te rzeczy
rozstrzygają się
między nami a nami[68].
Tischner utrzymywał, że „dramatyzm istnienia ludzkiego na tym polega, że istnienie człowieka i świata wymaga usprawiedliwienia, a jedynym sposobem usprawiedliwienia bytu jest usprawiedliwienie przez wartości”[69]. Bohater poezji Bierezina jest uczestnikiem dramatu, który za Tischnerem rozumiem następująco: „Człowiek żyje w ten sposób, że bierze udział w dramacie – jest istotą dramatyczną. Inaczej żyć nie może Jego naturą jest dramatyczny czas oraz dwa otwarcia – intencjonalne otwarcie na scenę i dialogiczne otwarcie na innego człowieka”[70].
Bierezin widział to w ten sposób: „Kondycja ludzka jest – znowu powiem rzecz powszechnie znaną – tragiczna niezależnie od tego, czy określony człowiek jest poszukiwaczem przygód, urzędnikiem lub profesorem. Poezja jest nazwaniem, ale i oswajaniem tego dramatu”[71]. Człowiek jest istotą dramatyczną, co wyraża się w otwarciu na Innego, na scenę dramatu i na upływający czas. Czas dramatyczny dzieje się między Ja a Innym, czyli między uczestnikami dramatu, własnej logiki, która rządzi się, jak zaznaczał Tischner, nieodwracalnością i ciągiem zdarzeń wynikowych[72]. Sceniczne pozycjonowanie zdarzeń między uczestnikami dramatu pojawia się i w poezji Bierezina: „Te rzeczy / rozstrzygają się / między nami a nami”[73]. Czas dramatyczny nie odpowiada ściśle czasowi fizykalnemu. Scena jako przestrzeń wspólna moja i Innego zbudowana jest z ogólnych sensów. Jest miejscem spotkania i dialogu możliwego pod warunkiem, że hierarchie wartości, z których wywodzą się postaci dramatu, są sobie bliskie lub są w stanie upodobnić się do siebie.
Spotkanie z Innym wyznacza nowy obszar skrzyżowania dróg – jest to spotkanie w ruchu:
Ale w końcu
to jest przecież sprawa mostów
między epokami
od ciebie do mnie
od do
od do
do od[74]
Zejście się na scenie dramatu, na której most ma postać intermode, dzieje się w trakcie ruchu linearnego od-do. Ja-w-sobie-dla-siebie staje się Ja-z-innym lub Ja-dla-innego. Do-świadczanie zakłada ruch od zewnętrzności, ku wnętrzu, przyjmowanie Innego do siebie. Przestrzeń staje się sceną dramatu, a czas jego wewnętrznym rytmem. Opisywane przez Bierezina miejsce przecięcia się dróg to właśnie domostwo wolności.
Codzienność twórców pokolenia ’68 naznaczona była zdarzeniami i rekwizytami ucisku: konfiskowane listy, podsłuchiwane rozmowy, cenzura, zatrute gazety: „Listy z Kraju są jak listy z więzienia / Trzeba je czytać trzy razy / głównie między wierszami”[75], zaś
Ci, którym udało się uciec
schronili się w domach
które zresztą nie chroniły przed niczym
i oglądali czerwone pająki w telewizji
Jadowite tarantule
dobierały się do serca Polski[76]
W Wierszu Szkic do scen z Grotterga (autora cyklu obrazów o Powstaniu Styczniowym):
Przyszli o pierwszej w nocy
wyłamali drzwi łomem
[…]
Zawieźli mnie na śmierdząca komendę
[…]
Wtedy zrozumiałem, że jeszcze żyję
i że na razie była to
noc długich łomów[77]
Podobnie jak inni poeci pokolenia ’68, także Bierezin współtworzył historię. Pozostawił poezję fundamentalnych pytań i ważnych odpowiedzi. Przerodziła się ona w lirykę świętej mowy, sacrum wzbudzającego się w upodlonym złem świecie – ku człowiekowi i jego problemom, miała wymiar tetyczny[78].
Przyspieszone dojrzewanie do wartości było cechą jego pokolenia, jak i innych żyjących w czasach dramatycznych – wojennych czy totalitarnych. W metaforze otwartych żył Bierezin pokazał się jako maksymalista. Jego poezja rodziła się z bólu. Tischner zauważył, że to, co absolutne, odsłania się dopiero i potwierdza w zderzeniu, w sporze z cierpieniem i z rozpaczą”[79]. Maksymalizm Bierezina eksponuje się w jego otwartości na przyszłość, w cnotach wiary, nadziei i miłości:
Czas już kończyć refleksje o tym, co nie jest zakończone. Żyjemy i piszemy dalej. Nowa fala uderzyła o brzeg i powraca do morza. Do tego co żyje i przetwarza się w nas, do tego co jest również zwarciem z rzeczywistością, co jest tradycją i współczesnością zarazem, co tworzy teraźniejszość przeszłości[80].
W swoje ostatnie, czterdzieste szóste urodziny, w wierszu Motyw przewodni po czterdziestce, Bierezin zanotował znaczącą refleksję: „Wszystko jeszcze może się zacząć / dopóki nie zdradziliśmy naszej przeszłości”[81].
Ukazuje się tu fundamentalna prawda pokolenia ’68: relatywizm moralny, manifestujący się w zdradzie ideałów, jest zamknięciem na przyszłość, zaś tożsamość, definiowana poprzez wierność wartościom, to pole nadziei i nowe otwarcie. Ewa Sułkowska-Bierezin oraz Zdzisław Jaskuła, wyjaśniając kryterium doboru wierszy zebranych Bierezina z 2001 roku, zatytułowanych ponownie Linia życia, zanotowali: „[…] wątek […] posuwania się po wąskiej ścieżce między niemożliwościami uznaliśmy za najbardziej wszechobecny”[82]. Wierność wartościom, związana z wędrówką po najtrudniejszych drogach, była nie tylko figurą poetycką Bierezina, czy reakcją na trudny moment historyczny. Wyznaczała ona dzieje jego życia i twórczości, nieodłącznie związane z rodzinnym miastem i w nim ukształtowane, wybrzmiewając z jego moralnych postaw, z juweniliów: „wierzę – żyjemy by od nowa wierzyć”[83], jak również z ostatnich wierszy.
Bierezin Jacek, Czego nauczyłem się od Miłosza, „Puls nr 13 bis”. Nieregularny kwartalnik literacki. Specjalne wydanie „Tygla Kultury”, red. E. Bierezin, T. Filipczak, Z. Jaskuła, Łódź 2007, s. 34–36.
Bierezin Jacek, Linia życia. Wybór poezji, wybór E. Sułkowka-Bierezin i Z. Jaskuła, Tower Press, Gdańsk, 2001.
Bierezin Jacek, Skarga J. Bierezina do Prokuratury Wojewódzkiej w Łodzi, „Puls nr 13 bis”. Nieregularny kwartalnik literacki. Specjalne wydanie „Tygla Kultury”, red. E. Bierezin, T. Filipczak, Z. Jaskuła, Łódź 2007, s. 254–257.
Bierezin Jacek, Tyle rzeczy, Editions Dembinski, Paryż, 1990.
Bierezin Jacek, W stronę etyki, „Więź” 1970, nr 1, s. 7–14.
Burkot Stanisław, Literatura polska 1939–2009, PWN, Warszawa 2010.
Camus Albert, Człowiek zbuntowany, [w:] Albert Camus, Eseje, wybór i przekł. J. Guze, wstęp J. Kossak, wyd. 2, PIW, Warszawa 1974, s. 273–287.
Czapiewski Oskar, „Zbyt długo w dwu kolorach”. O dychotomii w poezji Jacka Bierezina, [w:] Kontrasty w humanistyce: literatura, język, kultura, red. E. Sasin, A. Staroń, Wydawnictwo UŁ, Łódź 2023, s. 91–104.
Danilewicz-Zielińska Maria, Szkice o literaturze emigracyjnej, Ossolineum, Wrocław–Warszawa–Kraków 1992.
Drewnowski Tadeusz, Literatura polska 1944–1989. Próba scalenia. Obiegi – wzorce – style, Kraków 2004.
Herbert Zbigniew, Słowo jest oknem otwartym na rzeczywistość, „Odra” 1972, z. 11, s. 42–51.
Herbert Zbigniew, Wiersze zebrane, oprac. edyt. R. Krynicki, Wydawnictwo a5, Kraków 2008.
Jeśli masz dwie drogi... Rozmowa ze Zbigniewem Herbertem. Rozmowę przeprowadziła Krystyna Nastulanka, „Polityka” 1972, nr 9, s. 3–5.
Kania Ireneusz, Wstęp, [w:] Tybetańska Księga Umarłych. Wielkie wyzwolenie z Bar-do przez słuchanie, przeł. i oprac. I. Kania, wyd. 9, Wydawnictwo A, Kraków 2013, s. 7–40.
Lenkiewicz Antoni, Polacy na przełomie XX i XXI wieku, t. 8, Wydawnictwo-Biuro Tłumaczeń, Wrocław 1998.
Majdosz Tomasz, Etyka jako forma buntu we wczesnej poezji Jacka Bierezina, [w:] Żywioły wyobraźni poetyckiej pokolenia ’68, red. A. Czabanowska-Wróbel, Wydawnictwo UJ, Kraków 2010, s. 185–196.
Nyczek Tadeusz, 1985. Powiedz tylko słowo. Szkice literackie wokół „pokolenia 68”, Wydawnictwo Polonia, Londyn 1985.
Rangdrol Tsele Natsok, Zwierciadło uważności. Cykl czterech bardo, tłum. J. Grotek, Wydawnictwo Vimala, Warszawa 2016.
Samosiej Joanna, Herbert i Nowa Fala. O wierszu Do Ryszarda Krynickiego – list, [w:] Dlaczego Herbert. Wiersze, komentarze, interpretacje, red. M. Woźniak--Łabieniec, J. Wiśniewski, Wydawnictwo UŁ, Łódź 2004.
Strajki łódzkie w lutym 1971. Geneza, przebieg i reakcje władz, wybór, wstęp i oprac. E. Mianowska, K. Tylski, IPN, Warszawa–Łódź 2008.
Tatarowski Konrad, Nolbrzak Renata, Liryka i polityka. Jacek Bierezin, Zbigniew Dominiak, Zdzisław Jaskuła, Witold Sułkowski – o twórczości poetów podziemnego pisma ULS, Instytut Literacki, Kraków–Bielsko-Biała 2019.
Tischner Józef, Filozofia dramatu, Wydawnictwo Znak, Kraków 2012.
Tischner Józef, Myślenie w żywiole piękna, Wydawnictwo Znak, Kraków 2004.
Tischner Józef, Świat ludzkiej nadziei, Wydawnictwo Znak, Kraków 1994.
Trznadel Jacek, Wypluć z siebie wszystko, rozmowa ze Zbigniewem Herbertem, [w:] Jacek Trznadel, Hańba domowa. Rozmowy z pisarzami, Wydawnictwo Test, Lublin 1990, s. 195–205.
Życie jak scenariusz, „Dziennik związkowy”, 25–27.10.1991, s. 19.